Scenariusze lekcji : Kółka i zespoły zainteresowań
Wyszukaj według kryteriów:
Grupa: Słowo kluczowe:

Scenariusz zaduszek poetycko-muzycznych o Janie Twardowskim

Zaduszki - ks. Jan Twardowski 17 listopada godz. 17.00
 
OLA Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty -
Iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną-
kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom -
teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami -
MAGDA dzisiaj, gdy mi tak smutno i duszno i ciemno -
uśmiechnij się nade mną
MARCIN Przygasnę przy ołtarzu iskierka po iskierce
zostaną tylko buty jak przydeptane serce
TOMEK Lampka wieczna jak lizak czerwony -
lub policzek żołnierza, który gra na trąbce
PAULINA Msza się dzieje. Matka Boska mnie trzyma
jak niezdarną bańkę na słomce
DANIEL niech się pan nie martwi panie profesorze
buty niepotrzebne umiera się boso
w piekle już zelżało
nie palą tylko wiedzę wieszają na haku
smutno i szybko
OLA Jan Twardowski - ksiądz, poeta - urodził się w 1915., zmarł w styczniu tego roku.
Jego wiersze mówią nie tylko o Bogu, ale również o najzwyklejszych ziemskich sprawach: o miłości, o pięknie przyrody, o radościach i smutkach, o potrzebie kochania bliźniego, o pobłażliwości dla ludzkich wad, o tolerancji. Ton jego utworów jest żartobliwy, dowcipny, pełen wyrozumiałości i łagodności.

PAULINA W dzieciństwie marzył by być podróżnikiem, jeździć po świecie, by zostać przyrodnikiem. Jego talent literacki ujawnił się w gimnazjum. Pierwsze wiersze drukował w piśmie literackim "Kuźnia Młodych".
Studiował polonistykę na wydziale filozoficznym Uniwersytetu warszawskiego. Naukę przerwał wybuch wojny. Jak wielu młodych poetów nie pozostał obojętny na losy ojczyzny. Podjął czynną naukę - należał do Armii Krajowej, walczył na Woli w czasie powstania warszawskiego.

MAGDA Po zakończeniu wojny zdecydował się na zmianę drogi życiowej, wstąpił do Seminarium Duchownego, a po trzech latach przyjął święcenia kapłańskie. Studia polonistyczne ukończył ucząc się jednocześnie w seminarium.
Jego pierwsza parafia - Żbików - stała się miejscem niezapomnianych wzruszeń i doświadczeń szczególnie związanych z pełnieniem obowiązków nauczyciela religii w Państwowej Szkole Specjalnej. Owocem tej pracy jest przejmujący wiersz "Do moich uczniów"

MARCIN
Uczniowie moi, uczenniczki drogie
ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
Jurku z buzią otwartą, dorosły głuptasie -
gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie - czy ci znów dokuczają, na pauzie i w klasie -
Janko Kasiarowska z raczkami sztywnymi,
z nosem, co się tak uparł, że pozostał krótki -
za oknem wiatr czerwony z pannami ładnymi
Pamiętasz tamtą lekcję, gdym o niebie mówił,
te łzy, co w okularach na religii stają -
właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
co wołali na dworze: Nikt nas nie chciał nająć
Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami -
garbusku i jąkało - osowiały, niemy -
Zosiu, coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe -
szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy
Wiecznie płaczący Wojtku i ty, coś po sznurze
drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie,
Pawełku z wodą w głowie, stary niewdzięczniku,
coś mi żabę położył na szkolnym dzienniku
Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką -
z niebem betlejemskim, co w pudełkach świeci -
z barankiem wielkanocnym - bez was świeczki gasną -
i nie ma żyć dla kogo
Ten od głupich dzieci
TOMEK Obcując z wiejską przyrodą, uczącą nieogarniętej mądrości Bożej doszedł do wniosku, że
"Tu Pan Bóg jest na serio, pewny i prawdziwy"...

PAULINA
Tu Pan Bóg jest na serio pewny i prawdziwy
bo tutaj wiedzą kiedy kury karmić
jak krowę doić, żeby nie kopnęła
jak starannie ustawić drabinkę do siana
jak odróżnić liść klonu od liścia jaworu
tak podobne do siebie lecz różne od spodu
a liści nie zrozumiesz ani nie odmienisz
tu wiedza
że kos boi się bardziej w ogrodzie niż w lesie
że skowronek spłoszony raz jeszcze zaśpiewa
kukułka tutaj żywa a nie nakręcona
pszczoła wciąż się uwija raz w prawo raz w lewo
a mirt rozkwita tylko w zimnym oknie
ptaki też nie od razu wszystkie zasypiają
zresztą mogą się czasem serdecznie pomylić
i wiadomo że sosny niebieskozielone
a dziurawiec to żółte świętojańskie ziele
Tu Pan Bóg jest jak Pan Bóg pewny i prawdziwy

OLA Z Ziemią krążymy wokół Słońca
jak drzewo morze głaz
jak bazalt czarny i spokojny
co najmniej milion lat

z wodą niebieską i zieloną
z głową nad śmiercią zamyśloną
z nie rozpoznanym a koniecznym
w miłości małym smutkiem serca
ze ścieżką którą odchodzimy
z listem rzuconym po rozstaniu
z miłością która przeszła obok
samotni razem i osobno
MARCIN W moich wierszach przyroda jest jakby osobnym bohaterem. I chyba w pełni na to zasługuje. (...) Świat natury jest bardzo bliski człowiekowi. A także Bogu (...) Gdy przebywam na łonie natury i obserwuję otaczające mnie drzewa, kwiaty i ptaki, uświadamiam sobie, że „Bóg się ukrył, by świat było widać”
DANIEL
Mrówko co nie urosłaś w czasie wieków
ćmo od lampy do lampy
na przełaj i najprościej
świetliku mrugający nieznany i nieobcy
koniku polny
ważko nieważka
wesoło obojętna
biedronko nad którą zamyśliłby się
nawet papież z policzkiem na ręku
MARCIN  człapię po świecie jak ciężki słoń
tak duży że nic nie rozumiem
myślę jak uklęknąć
i nie zadrzeć nosa do góry
a życie nasze jednakowo
niespokojne i malutkie
MAGDA  Po czterech latach księdza wikarego przeniesiono do Warszawy - został rektorem i czuł się pokrzywdzony: "(...) że go ze wsi zabrali, by pokrzywdzić miastem".

MARCIN  Jezu z warszawskiej katedry,
Jezu czarny i srebrny -
cierpiący - rzuć na ręce
niemego smutku więcej
MAGDA  Jeszcze jedno cierpienie,
jeszcze jedno rozstanie -
lampa jasna na stole,
jak najmniejsze mieszkanie
Bardziej gorzka niewdzięczność -
pożegnania, powroty -
okno takie, i księżyc
Jeśli las - to szumiący,
jeśli rzeki - urwiste,
a serce na złość ludziom
i naiwne, i czyste
OLA Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę sprzed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny
jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie
fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem
PAULINA „O czym by nie pisał ksiądz Twardowski, a nie unika żadnych tematów, także tych drażliwych, dochodzi zawsze do miłości. Do miłości, której się szuka, bo albo ona jest, albo jej nie ma. I przekazuje nam takie prawdy — najprostsze i najczystsze : „W miłości wciąż to samo radość i cierpienie, nawet sam Pan Bóg nie kocha inaczej”
kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
DANIEL miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
spokojna bo szczęście porzuciła ciasne
spróbuj nie chcieć jej wcale
wtedy przyjdzie sama
MARCIN Nadzieja i rozpacz
radość i ból
niewiara i wiara
czas coraz szybszy
trwanie jak ciemność
to za daleko
i już niedługo
dom pełen bliskich
i bez nikogo
człowiek co szuka
anioł co nie wie
TOMEK tak jak dwa jeże sobą zdziwione
szukają razem miejsca dla siebie
OLA W swojej poezji i w życiu codziennym ks. Jan Twardowski emanował wielkim optymizmem i radością. Pragnął dać ludziom nadzieję, że na świecie jest więcej dobra niż zła.
Poeta głosił, że humor oczyszcza świat z pesymizmu, uzdrawia i pokazuje pogodniejszą stronę życia.
Ks. Jan Twardowski zwany także "poetą uśmiechniętego Boga" w swoich utworach zwraca naszą uwagę na piękno świata, natury, wiary, Boga, dziecka.
Bezceremonialnie  i z humorem mówi o rzeczach ostatecznych. A tak mówił sam o sobie:
MARCIN "Jestem szczęśliwym człowiekiem.
Nie doświadczyłem w życiu wielkiego zła. Miałem najlepszych rodziców, liczne rodzeństwo, spotykałem na swojej drodze dobrych ludzi. Dlatego w budzeniu nadziei w innych, walce z pesymizmem widzę swój sens życia jako księdza i człowieka."
TOMEK Stale narzekamy
na dziurę w moście
na piąte koło u wozu
na dwa grzyby w barszczu
na kropkę bez i
na piłkę co łamie kwiaty
na szczęście bez dalszego ciągu
na to że nas nie widać
na to że wszyscy umierają a nie tylko niektórzy
na to jak bardzo wystarczy kochać żeby siebie zniszczyć
ale stale potrzeba tego co niepotrzebne
PAULINA Nie wierzysz-mówiła miłość
w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
że zanudzisz talentem
że z dwojga złego wybrać trzecie
w życie bez pieniędzy
w to że przepiórka żyje pojedynczo
w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
w najlepsze najgorsze
w każdego łosia co ma żonę klępę
w dziewczynkę z zapałkami
w niebo i piekło
w diabła i Pana Boga
w mieszkanie za rok

Poczekaj jak cię rąbnę
to we wszystko uwierzysz

DANIEL Aniele Boży Stróżu mój
ty właśnie nie stój przy mnie
jak malowana lala
ale ruszaj w te pędy
niczym zając po zachodzie słońca

MAGDA Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotykać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w zmierzchu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło

bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
OLA można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem
 DANIEL Cokolwiek nas spotyka, przychodzi spoza nas”
„Będzie jak ma być... (...) W naszym życiu nie ma przypadków, przypadkowych spotkań. Ludzie do nas przychodzą, o coś pytają czegoś potrzebują. Każdego z nich przyprowadza Bóg.(...) Myślę, że nie trzeba szukać odpowiedzi do końca. Jest to człowiekowi po prostu niepotrzebne. Nie ma sensu podglądanie tajemnic. Bóg to przecież wielki artysta. Bóg niedomówień. Artysta nie może dopowiadać do końca. Bogu nie stawia się pytań: dlaczego?. Dopiero życie wieczne będzie polegało na odkrywaniu tajemnic. To co przychodzi spoza nas to jest właśnie wola Boża”
MARCIN   Wstyd mi, Boże, ogromnie, że jak grzesznik piszę,
że z czasem zapomniałem Tomasza z Akwinu,
że gdy w maju litania - słowika wciąż słyszę,
a jadąc do chorego - sławię dzikie wino,
obłoki, karpie w stawie, zimą - kiepskie sanie,
kominek, co mi do snu po łacinie gada -
i nagle myśl natrętna, straszna jak powstanie -
z uczynków? To zbyt mało.
Z ran mnie wyspowiadaj.
TOMEK  Przyszedłem ci podziękować
za samotności różne
za taką samą gdy nie ma nikogo
lub gdy się razem płacze
i taką że niby dobrze
ale zupełnie inaczej
za najbliższą kiedy nic nie wiadomo
i taką że wiem po cichu ale nie powiem nikomu
za taką kiedy się kocha i taką kiedy się wierzy
że szczęście się połamało bo mnie się nie należy
jest samotnością wiadomość
list dworzec pusty milczenie
pieniądz minuty jak ciężkie kamienie
czas zawsze szczery bo każe iść dalej i prędzej
mogą być nawet nią włosy
których dotknęły ręce
OLA są samotności różne
i w niebie tak rozmaite
Jedna - ta  - co prowadzi do ciebie
MAGDA Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka,
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny
Dziękuje Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło

PAULINA  NA DOBRANOC
Rozgadana wiedza
wymowna poezja
przez radio Szopen mówić do mnie będzie
całuję cię na dobranoc mój krzyżyku niemy
bo milczy tylko prawda i nieszczęście

MARCIN Jak tłumaczył ksiądz Jan Twardowski "Ten którego kochają, zostanie zbawiony. Wciąż kochamy za mało i wciąż za późno. Dlatego śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą.."

MAGDA Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje

DANIEL potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zastając bez niego

PAULINA Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zbiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor

MARCIN jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

OLA żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

TOMEK Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

WSZYSCY Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą.


Autor: Grażyna Goralewska

Czy każdy nauczyciel powinien umieć pracować z uczniem SPE (o specjalnych potrzebach edukacyjnych)?
TAK-kazdy nauczyciel powinien być dokładnie przeszkolony
TAK - każdy nauczyciel powinien miec podstawową wiedze na ten temat
NIE-nauczyciel powinien być wyspecjalizowany w swoim przedmiocie
TRUDNO POWIEDZIEĆ-to zależy od szkoły i liczby uczniów SPE