
Bomba z opóźnionym zapłonem
Z trudną młodzieżą szkoły zawsze miały problem. Najchętniej wysłałyby ją na Madagaskar. Ale kłopot był nawet z przeniesieniem rozrabiaki z klasy do klasy. Teraz złego ucznia zamknie się w getcie.
Takie są plany ministerstwa edukacji. Stworzyć jedną lub kilka szkół (z internatem) w każdym województwie, w zależności od potrzeb. W nich umieścić uczniów, którzy „z powodów nieprzestępczych, natomiast m.in. z powodu wykazywanej przez nich agresji oraz drastycznego łamania dyscypliny, negatywnie wpływają na środowisko szkolne i utrudniają życie rówieśnikom”.
Koniec z bezradnością wobec młodych gangsterów – zapowiedział minister Roman Giertych. – Sieć szkół ze specjalnym nadzorem pedagogicznym, w których będzie wprowadzony quasi-wojskowy dryl, powstanie za dwa lata.
To prawda, nastoletnich chuliganów wszyscy mają dosyć. Więcej, społeczeństwo po prostu się ich boi. Na widok grupki wyrostków większość przechodzi na drugą stronę. Gdzie ich rodzice? – pada w przestrzeń pytanie. A rodzice nie mają czasu, bo robią karierę albo dziecko mało ich obchodzi. W rezultacie, nie radząc sobie, coraz częściej przerzucają wychowanie pociech na szkołę. A w szkole wychowanie to trudny temat. Tym bardziej, że wśród nauczycieli obserwuje się już syndrom kosza na głowie. Może więc pomysł resortu edukacji wszystkim wyjdzie na dobre?
Obszerny materiał Ewy Miłoszewskiej poświęcony temu tematowi znajduje się na stronach 'Głosu Nauczycielskiego'.
|