Studia pedagogiczne co roku są jednym z najbardziej popularnych kierunków. W tym roku przeżywają prawdziwe oblężenie - o bezpłatne miejsce na studiach dziennych starają się nawet 4 osoby. Niestety połowa z nich nie znajdzie pracy w zawodzie. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce rozwiązać ten problem.
Dawniej - opiekunowie i wychowawcy, dziś przeważnie: pedagodzy, pedagodzy resocjalizacyjni, pracownicy socjalni, animatorzy społeczni i animatorzy kultury. Rynek jest już nasycony absolwentami studiów pedagogicznych i pracy dla pedagogów nie będzie, zwłaszcza w szkolnictwie, gdzie średnio na jednego pedagoga przypada A jednak nadal pedagogika jest jednym z najchętniej wybieranych kierunków studiów na uczelniach państwowych, a od niedawna także na uczelniach prywatnych. Dlaczego? Ponieważ dużo jest młodych ludzi, głównie kobiet, z pasją zmieniania świata na lepsze i odwagą, aby podejmować się trudnych procesów kształtowania osobowości dziecka.
W opinii publicznej studia pedagogiczne postrzegane są natomiast jako łatwe i przyjemne, dlatego są tak popularne. Specjaliści z rynku pracy ujawniają jednak bezlitosne dane: pedagodzy to ponad połowa bezrobotnych klientów szukających pracy. Młodzi pedagodzy mogą na starcie pożegnać się z pracą w szkole, ponieważ szkoły nie mają obowiązku zatrudniania pedagogów, a jeśli się zdecydują to średnio wystarczy jeden specjalista na 3 tysiące dzieci (w zespołach szkół) jak podał Dziennikowi Gazeta Prawna Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Młodzi ludzie mają świadomość tego, że po pedagogice ciężko znaleźć pracę, a jeśli już to bardzo mało płatną. Perspektywa zdobycia małym wysiłkiem dyplomu magistra staje się jednak ważniejsza niż dalsze konsekwencje.
Z pomocą dla studentów pedagogiki i innych kierunków humanistycznych chce przyjść Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Do przygotowywanych obecnie założeń reformy szkolnictwa wyższego resort dorzuci zapis o obowiązku monitorowania zawodowego losu absolwentów uczelni. Dzięki wynikom "śledztwa" uczelnia unowocześni program studiów, będzie także limitowała rekrutację na nieatrakcyjne dla gospodarki rynkowej kierunki.