Co dzieje się ze współczesną poezją? Czy młodzi twórcy mają szansę promowania się? Na jakim poziomie jest poezja w sieci? Wreszcie: jakie są ciekawe inicjatywy poetyckie i czy uczestnictwo w konkursach poetyckich naprawdę się opłaca? Rozmawiamy z Agnieszką Żelazko, wydawcą, poetką i organizatorką pierwszych w Polsce pikników poetyckich „Poesia Picnic”.
Gdzie podziała się poezja?
Na pierwszy rzut oka jest mało widoczna. Jak się okazuje mnóstwo osób pisze. Na dodatek bardzo dobrze. Ale trafiają na przysłowiowy mur, albo wiele murów. Poezji Młodych, nie widać zwłaszcza w księgarniach. To denerwujące, że w księgarni można znaleźć kilkanaście półek z prozą i kilkanaście z prasą, a poezja jest wciśnięta gdzieś z boku i zajmuje jeden regał. Zazwyczaj na tym regale można znaleźć Czesława Miłosza i Wisławę Szymborską. Świetnie, ale gdzie reszta? Swoją drogą – jeśli moje wydawnictwo drukuje ciekawy tomik poetycki – w większości przypadków słyszę od dystrybutora książek komentarz: „Nie przekażę tomików do księgarń, bo nie ma na nie popytu, nic nie zarobię”. Okazuje się, że dziś na wszystkim trzeba zarobić. Ale czy wiersze Mickiewicza na przykład były w obiegu, bo zarabiały na siebie? To był zupełnie inny wymiar poezji.
Może ludzie nie czytają już poezji?
A gdzie mają ją znaleźć? Jak do niej dotrzeć? Czy młodzi poeci powinni chodzić po ulicy i rozdawać kartki ze swoimi wierszami? Gdy zapytasz kogokolwiek jakich zna poetów, dziewięć na dziesięć osób odpowie m.in.: Różewicza, Baczyńskiego i Gajcego. To kanon, który przerabialiśmy w szkole, ale ci twórcy już dawno nie żyją. Ich miejsce powinni zająć inni i zajmują. Ale nakłady tomików są coraz mniejsze, a grono odbiorców zawężone. Gazety o tematyce poetyckiej powoli umierają z powodów finansowych. A gazety ogólnopolskie? Swego czasu w „Kulturze”, piątkowym dodatku „Dziennika” (zanim „Dziennik” połączył się z „Gazetą Prawną” drukowano jedną szpaltę z ciekawym wierszem. Byłam zachwycona, że znalazło się miejsce dla poezji. Ale po kilku miesiącach zaprzestano. Bardzo żałuję.
I co teraz?
Teraz wszyscy piszący biegną do Internetu. To właśnie tam - na stronach o tematyce poetyckiej – wrzucają swoje wiersze. Albo wydają poezję własnymi siłami i rozprowadzają wśród potencjalnych czytelników. Szczerze mówiąc, gdy wchodzę na taką stronę www z tysiącem wierszy, to czuję się zagubiona. Autorów są setki, wierszy tysiące. Na dodatek redakcje takich portali zupełnie nie panują nad treścią. Nic dziwnego, że młode talenty, które się tam znajdą, nie są dostrzegane przez krytyków lub kogoś ze środowiska. Giną w gąszczu. Kiedyś chciałam skontaktować się z kilkoma takimi portalami. Nie znalazłam żadnego maila, telefonu. Jest formularz kontaktowy – na który nikt nie odpowiada. Przecież poezja to dialog! Nie jest filozofią stworzenie portalu poetyckiego i pozostawienie go samemu sobie. Jest jedno ciekawe miejsce, które polecam: eMultipoetry. To dość nowy portal, na dodatek międzynarodowy. Każdy może tam stworzyć swoją „poetycką wizytówkę”, wrzucić wiersze, wymienić się opiniami, wziąć udział w dyskusji, a na czacie stworzyć z innymi członkami wspólny wiersz. To buduje twórczość, bo jest tam dialog, o którym wspomniałam.
Co robisz, by propagować czytanie poezji?
Właśnie organizuję pierwsze w Polsce pikniki poetyckie „Poesia picnic 2010”. To zupełnie nowy wymiar poezji: świeże powietrze, leżaki, koce, ucztowanie i do tego poezja: czytana, śpiewana, recytowana, „rapowana”. Przybliżanie zwykłym ludziom i młodzieży twórców znanych i nieznanych, konkursy poezji slamowej, konkursy jednego wiersza, warsztaty poetyckie i co najważniejsze ogólnopolski konkurs poetycki „Młodzi na łodzi”, w którym główną nagrodą są darmowe, roczne warsztaty literackie w Polskiej Akademii Nauk, publikacja wierszy w Magazynie „Bluszcz” lub wydanie własnego tomiku. Do pikniku w Krakowie, jako Patron, dołączyło też Studium Literacko-Artystyczne Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na pewno będzie ciekawie.
Co to za konkurs „Młodzi na łodzi”? Opowiedz coś więcej.
„Młodzi na łodzi” to świeży powiew. Po pierwsze ciekawe nagrody. Po drugie możliwość pokazania się publiczności i zaprezentowania swoich możliwości. Konkurs jest skonstruowany tak, że w każdym mieście, w którym organizujemy piknik poetycki (Poznań, Kraków, Warszawa) wybieramy po 7 osób, które recytują publiczności swoje wiersze. Oznacza to, że dwadzieścia jeden osób dostaje szansę, by zainteresować swoją osobą i twórczością. Z każdego miasta typujemy dwie osoby, które wezmą udział w warszawskim finale. Oczywiście te dwie osoby i tak dostaną nagrody „lokalnie”, w Poznaniu były to na przykład książki ufundowane przez księgarnię Bookarest, czy darmowa kolacja dla dwóch osób w poznańskim Hotelu Meridian.
Podsumowując: chyba nie chcesz powiedzieć, że poezja całkiem umarła?
Nie, wręcz przeciwnie. Chce tylko pokazać, że stare metody dotarcia z poezją do ludzi zaczynają się nie sprawdzać. Mówię o księgarniach, czy prasie. Dlatego powstają ciekawe inicjatywy, które mają zastąpić tamte kanały dotarcia. Taki cel mają pikniki poetyckie. Taki cel będą miały organizowane przez nas jesienią Targi Poetyckie (będzie można wymieniać się swoją poezją lub ją sprzedawać i prezentować). Dookoła jest mnóstwo ciekawych inicjatyw, które promują poezję. Chociażby organizowany od lat przez Biuro Literackie „Port Wrocław” oraz ich świetna idea „Połów”. Chociażby Miasto Poezji w Lublinie, Wolny Rynek Poetycki w Toruniu, albo fantastyczna inicjatywa Pana Czesława Markiewicza: Radiowa Książka Poetycka. Może to jest przyszłość? „Wydać” poezję w radiu?
Więcej informacji na temat „Poesia picnic 2010” oraz konkursu poetyckiego „Młodzi na łodzi” znajduje sie na stronie www.piknikipoetyckie.pl. Najbliższy Poesia Picnic odbędzie się 21 sierpnia w Krakowie (Park Jordana, obok Ośrodka „Klub 1906”).
 Agnieszka Żelazko |
>> Skomentuj na forum